§
← Wszystkie wpisy Refleksje

Po co właściwie pracujemy

1 min czytania Piotr Muszalski

Najtrudniejsze pytania nie padają na salach konferencyjnych. Padają w kuchni, przy stole, z ust kogoś, kto ma kilka lat i jeszcze nie wie, że o pewne rzeczy nie wypada pytać.

Niedawno jedno z moich wnuków zapytało mnie, dlaczego tak dużo pracuję. Odpowiedziałem coś o obowiązkach, o tym, że tak trzeba. Ale pytanie zostało we mnie na dłużej. Bo to naprawdę dobre pytanie. Po co właściwie pracujemy?

Trzy odpowiedzi, które już nie wystarczają

Przez lata miałem na to gotowe odpowiedzi. Żeby się utrzymać. Żeby coś osiągnąć. Żeby zabezpieczyć rodzinę. Wszystkie prawdziwe — i wszystkie niepełne.

Bo gdy człowiek ma już za sobą kawał drogi, zaczyna widzieć, że żadna z tych odpowiedzi nie tłumaczy, dlaczego niektóre dni dają satysfakcję, a inne — mimo sukcesów — zostawiają pustkę.

Co zostaje

Doszedłem do prostego wniosku, choć zajęło mi to sporo czasu: liczy się to, co po nas zostaje w innych ludziach.

Nie majątek — ten się rozejdzie albo zdezaktualizuje. Nie tytuły — te pamięta się krótko. Zostaje sposób, w jaki traktowaliśmy ludzi. Decyzje, które były uczciwe, choć niewygodne. Pomoc, której udzieliliśmy, nie licząc na zwrot.

Wychowanie dzieci i wnuków w poczuciu wartości, które naprawdę mają znaczenie — najlepiej własnym przykładem. To chyba najpoważniejszy projekt, jaki kiedykolwiek prowadziłem.

Dlaczego wspieram cele społeczne

To nie jest osobny rozdział mojego życia, doklejony do pracy zawodowej. To ta sama sprawa, widziana z innej strony. Edukacja młodych, lokalna wspólnota, pomoc tym, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji — to wszystko są odpowiedzi na to samo pytanie wnuka.

Pracuję, żeby coś zbudować. Ale buduję po to, żeby było co zostawić — i komu.

I może właśnie to jest najuczciwsza odpowiedź, jaką mogłem dać: pracuję, żeby świat, który zostawię, był choć trochę lepszy niż ten, który zastałem.

Piotr Muszalski PRAWNIK / PRZEDSIĘBIORCA
DOKTORANT · SGMK